Quo vadis Ukraino?

      Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami… leży państwo – Ukraina.
Terytorialnie, społecznie czy mentalnie rozdzielona między zachodnim a rosyjskim światem. Niezdecydowana i niespójna. Szuka własnej tożsamości, przyszłości. 
Unia Europejska, Rosja czy trzecia droga – „lawirowania” między wschodem a zachodem? 
     Kilkanaście dni temu Janukowycz odmówił podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Odmawiając podpisania dokumentu zrezygnował jednocześnie z realizacji zadań, jakie Bruksela postawiła Ukrainie. Nie uwolniono Julii Tymoszenko, nie pozwolono jej także na wyjazd za granicę w celu leczenia. Sprawa Tymoszenko stanęła w miejscu. Nim doszło do spotkania na szczycie w Wilnie sytuacja była jasna – Ukraina stanęła w miejscu. Czy aby na pewno? Cóż, rezygnując ze zbliżenia z Unią Ukraina wykonała krok w stronę Rosji. Pytanie jak wielki krok – czy aby na pewno tak ogromny jak oceniają go światowe media? 
       Jeszcze kilka dni przed planowanym szczytem Azerbejdżan zasugerował Ukrainie plan dobrego przetrwania na arenie międzynarodowej. Unia? Tak. Rosja? Jak najbardziej. W czym tkwi azerski sposób? Róbmy wszystko, z umiarem. Prowadźmy dialog europejski, modernizujmy kraj i współpracujmy gospodarczo z Kremlem. Może ukraińskie veto wobec Brukseli jest wyrazem zgodności z polityką Azerbejdżanu? 
Nie oszukujmy się. Ukraina sama szuka swojej drogi. Nie pierwszej – zachodniej, drugiej – rosyjskiej, trzeciej – azerskiej. Unia Europejska to demokratyczne, zachodnie standardy. Rosja – autorytarne, twarde relacje, Azerbejdżan – równowaga. A Ukraina?
Cóż może zrobić państwo szukające własnej tożsamości? Państwo rozbite na pomarańczowych i niebieskich. Państwo ogarnięte korupcją, nepotyzmem i wielką strukturą oligarchów. Co może zrobić społeczeństwo? Okazuje się, że może – sporo. Setki tysięcy osób, mieszkańców Kijowa wyszło na ulicę protestując poczynaniom ukraińskiej władzy. Rozpoczęły się masowe protesty na kijowskim placu – Majdanie.
Protesty proeuropejskie – nazwijmy więc Majdan – Euromajdanem. Rewolucja? 
Jeszcze za wcześnie by móc ocenić skalę wydarzeń na Ukrainie. Ludzie manifestują, Unia Europejska nie chce dalej negocjować z Kijowem, Janukowycz jeździ do Putina a ludzie stoją i marzną licząc na zmianę sytuacji. Czy mogą coś zmienić?
     Żądają odejścia od władzy premiera Azarowa. Nie udało się. Żądają ustąpienia prezydenta Janukowycza – jak dotąd, bez rezultatu. Janukowycz został wybrany w legalnie przeprowadzonych wyborach. Możemy mieć wątpliwości czy faktycznie legalnie – nie ważne. Zyskał poparcie społeczeństwa, ma je po dziś dzień. Pojawiają się żądania wypuszczenia z więzienia Julii Tymoszenko. Cóż, Julia dalej zamknięta.
Czy wystąpienia prozachodniej części społeczeństwa mają szanse zmienić coś w kraju?
     Na Majdanie zebrała się ukraińska opozycja. Opozycja, którą zazwyczaj więcej dzieli niż łączy. Zwolennicy Unii, środowiska homoseksualne, nacjonaliści i zwolennicy Bandery. Jeden punkt łączący ich to integracja z Zachodem. No dobrze, a co dalej? Kto stanie na czele zmian? Witalij Kliczko? Wydaję się, że ma on największe poparcie wśród skandującego tłumu. Na chwilę obecną nie może jednak kandydować na prezydenta Ukrainy (jeśli, załóżmy, odbyłyby się wcześniejsze wybory). Może natomiast przewodzić proeuropejskim tłumem. Posiada ogromny autorytet – pobudza społeczeństwo do manifestowania swoich poglądów. Natomiast, gdy trzeba – uspokaja tłum przed używaniem jakiejkolwiek formy agresji. Bowiem wystąpienie setek tysięcy zwolenników zachodniej orientacji mają odbyć się w pokojowy sposób. Niestety, miały już miejsce liczne starcia z policją – milicją, Berkutem. Po brutalnej akcji specjalnego oddziału ukraińskiej milicji głos zabrała arena międzynarodowa – głos spokojny, wyważony. Wystosowano liczne zalecenia aby wystąpienia na Ukrainie przebiegały w łagodny sposób. Dyplomatycznie. Opozycja nie była dłużna – milicja z pałkami, protestujący z koparką. Działania Berkuta są brutalne i nijak mają się do szanowania praw człowieka, praw manifestujących. Atakują leżących już na chodnikach, kobiety czy dziennikarzy niszcząc ich sprzęt. Na szczęście nakręcono liczne zachowania milicji – dowód na autorytarne zachowania władz. Władz? Według prezydenta Janukowycza – żadnych władz. Nie miał on bowiem nic wspólnego z atakami na demonstrantów. Prezydent o niczym nie wiedział, nic nie słyszał, nic nie widział… Czysta samowolka milicji, która atakuje przeciwników Janukowycza. 
     Głodówkę przerwała Julia Tymoszenko prosząc naród o siłę i dalsze manifestacje. Ocenia Janukowycza jako autorytarnego przywódcę, który podobny jest do Józefa Stalina. Cóż, póki obecny prezydent jest u władzy – Julia prędko nie opuści więzienia..
  Co dalej? Czy Janukowycz wprowadzi stan wyjątkowy brutalnie likwidując protesty? Teoretycznie, może. Posiada on takie uprawnienie. Praktycznie? Czy sprzeciwi się społeczeństwu, które wytrwale walczy o swoje prawa? Wydaje się, że władza stosuje liczne prowokacje – do tłumów wprowadzane są jednostki, które próbują zorganizować bójki aby następnie sprowokować Janukowycza do użycia sił. Najwyższa władza czeka. Berkut tymczasem „po swojemu” walczy z manifestującymi – rzucając w nich np. jajkami. Cóż, poziom obniża się. Czyżby sama ukraińska milicja była już zmęczona wydarzeniami na Majdanie? Sytuacja wymyka się spod kontroli – w końcu nie każdy oddział milicji wykonuje rozkazy władz – na szczęście, są funkcjonariusze, którzy potrafią odmówić. Posłuszeństwa odmawiają także politycy obozu Janukowycza. 
Niebieska, wschodnia Ukraina załamuję się. Pomarańczowy tłum na Majdanie maleje. Pytanie brzmi – kto ustąpi pierwszy? 

 

Joanna Kot 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>