Polska mentalność – dasz palec, to wezmą całą rękę…

    Igrzyska w Soczi za kilka dni przejdą do historii.Byliśmy świadkami wielu wzruszeń
i radości – emocjonalny rollercoaster. Każda konkurencja przyniosła niezwykłe poruszenie. Skupię się na jednej, mi najbliższej. Skoki narciarskie mają  sobie w dramat, smutek, łzy, rozczarowanie – po radość, zachwyt i euforie. Przed pierwszym konkursem na średniej skoczni (9.02) Robert Kranjec zaliczył upadek podczas kwalifikacji. Nie musiał brać w nich udziału – jako zawodnik czołowej „dziesiątki” Pucharu Świata miał zapewniony udział w zawodach. Dlaczego mimo to skakał? Ambicja, chęć sprawdzenia siebie lub najzwyczajniej dla możliwości oddania kolejnego skoku treningowego. Niestety, niefortunnie upadł. Słoweńscy kibice utracili nadzieję – dobry zadownik ma kontuzję, nie wystąpi, zagrożona jest pozycja całej drużyny. Słowenia, kilka tygodni temu typowana złotą drużyną podczas Igrzysk w Soczi zajęła 5 miejsce. Jeden z faworytów Thomas Morgenstern kilka tygodni temu leżał na oddziale intensywnej terapii, wczoraj dołożył swoje metry do srebrnego medalu dla Austrii. Skoki narciarskie są nieprzewidywalne. 
    Zastanawia mnie pojęcie przewidywalności w skokach narciarskich. Absolutnie nie zgadzam się, aby mogło być ono używane w tej konkurencji. Po dwóch złotych medalach Kamila Stocha troszkę się zapomnieliśmy. Wszyscy do około, którzy wypowiadali się za pośrednictwem mediów – tv, internetu czy radia przewidywali nam złoto w drużynówce. Na podstawie (zasłużonego) sukcesu Kamila Stocha trochę koloryzowaliśmy. Aby wygrać w zawodach drużynowych należy oddać 8 bardzo dobrych skoków. We wcześniejszych, indywidualnych zawodach Kamil oddał po 2 dobre skoki.  Dzięki niemu możemy czuć radość, wzruszenie, podziw i dumę będąc Polakiem, mając takiego skoczka.
Otrzymaliśmy Mistrza – chcieliśmy jednak więcej. Presja była ogromna. Podium, pudło, medal, wygrana, złoto, najlepsza drużyna świata, sukces, uda się, wierzymy. Takie hasła padały najczęściej. Fakt, wierzyłam, nie zaprzeczam. Wierzyłam w drużynę Łukasza Kruczka. Nie zawiodłam się. Chłopaki pokazali klasę – pierwszy raz w historii Igrzysk stanęli na WYSOKIM czwartym miejscu. Czwarte miejsce oczywiście jest pozycją niewdzięczną – tuż za podium, tuż za medalem. Nie byliśmy tuż za medalem – Niemcy, Austria i Japonia spisali się lepiej. Niemcy, Austria i Japonia są mistrzami w skokach. Siedzą w tym od dawna, mają niezłe kompleksy sportowe i szkoleniowe. My dopiero się rozwijamy. Mieliśmy Adama Małysza, przez kilka pięknych lat był jeden polski skoczek narciarski, który wzbudzał w nas wiele pozytywnych emocji. Był Małysz… i długo, długo nic. Dziś mamy kadrę, prawdziwą kadrę. Stocz, Kot, Ziobro, Żyła, Kubacki, Miętus, Biegun.. Mamy w czym wybierać. Mamy co szkolić, kogo doskonalić w i kogo inwestować. Byliśmy w tyle, zacofani. Nikt nie miał w nas przeciwnika. Dziś? Jedna z najlepszych drużyn świata. Powtarzam – nie najlepsza, jedna z najlepszych. 
Otrzymaliśmy złoty palec (no, dwa palce  – medale Kamila Stocha), chcieliśmy od razu chapnąć całą rękę. Czy Polski kibic czułby się lepiej, gdyby przez złe warunki atmosferyczne drużyna Niemiec, Austrii i Japonii oddałaby jeden-dwa złe skoki dzięki czemu uzyskalibyśmy złoty medal? Obawiam się, że tak. Sprawiedliwość jest rzeczą niepojętą, obawiam się, że po prostu ona nie występuje. Zawsze ktoś okaże się lepszy a ktoś gorszy. Cieszę się, że okazaliśmy się gorsi ze względu na dalsze braki względem potęgi Niemiec czy Austrii, niż lepsi za pomocą silniejszego podmuchu wiatru. 
    Chłopaki z kadry Łukasza Kruczka dali nam niesamowite emocje. Każdy z osobna – spowodował mocniejsze bicie serca. Ktoś skoczył dalej, inny perfekcyjniej wylądował. Jeden spóźnił skok, drugi nie podkreślił telemarku. Możemy gdybyś, analizować, obserwować i bawić się w specjalistów skoków narciarskich. Możemy, takie jest nasze prawo. Dobrze, jeżeli nie zapominamy w tym o szacunku dla drugiego człowieka. Ostatnimi czasy modny jest hejt, hejtowanie, krytyka, skrajne obrażanie. A hejt się już uaktywnił. Nie minęła doba od występu Polaków w drużynowym konkursie – media już wskazują winnego, Piotra Żyłę. Okej, był on najsłabszym ogniwem w drużynie. Zawsze taka osoba się znajdzie, nie ma takich takich ludzi – takich samych skoczków. Trafiło na Piotra Żyłę. Swoją drogą – kto jest na tyle bezczelny oceniając poziom jego formy i wiążąc ją w udziałem w reklamie telewizyjnej – od tego źle się skacze? Ręce opadają.
Zdarza się nawet najlepszym zepsuć skok (sam Kamil Stoch nie był zadowolony ze swojej próby podczas pierwszej serii). Co by było gdyby Żyła skoczył dwa dobre, równe skoki? Co by było gdyby Stoch wylądował cztery metry dalej? A może jakby Niemcy oddali jeden zły skok to mielibyśmy pudło? Gdyby ciocia miała wąsy to by byłą wujkiem. Zajęliśmy najlepsze miejsce w historii, cieszmy się. Nakręcaliśmy się wzajemnie, niestety, nie umiemy teraz tego zakończyć. Zaraz po zdobyciu drugiego złota przez Kamila media ogłosiły naszą drużynę najlepszą mówiąc, że złoto jest na wyciągnięcie ręki. Pewnie, że jest, było. Dla lepszych, a wygrywa najlepszy. Ten, który najlepiej skoczy, nie ten, którego media nazwały faworytem, pewniakiem, medalistą jeszcze przed przeprowadzeniem zawodów. 
    To bardzo miłe, że kilka milionów Polaków zasiadło przed telewizory oglądając skoki narciarskie. Lubimy, gdy wygrywają nasi – utożsamiamy się z taką wygraną, chyba tak to działa. Mam nadzieję, że chociaż jeden milion osób, które śledziło skoki chłopaków od Łukasza Kruczka będzie dalej dopingować drużynę w pozostałych konkursach – tych znanych i mniej znanych. Czwarte drużynowe miejsce może niestety zmniejszyć liczbę kibiców. Piotr Żyła może „oberwać” na forach internetowych, tam najłatwiej – w końcu jeśli jestem anonimowy, to mogę więcej, nie? O ironio. 
Myślę, że prawdziwi kibice zostaną, na dobre i na złe. Nie będą powtarzać medialnych głupot, nie będą obrażać i krytykować.
Krytyka, krytyka… W tym, jako naród jesteśmy super. Narzekamy, krytykujemy, tak w kółko. Bo rząd, bo pogoda, bo pociągi, tu skoczkowie, tam autostrady, tu szkolnictwo o niskim poziomie, tu za mało zarabiamy, tam za drogo, za daleko a tu mi się nie chcę.
Tyłek z kanapy, siłownia, poszukajcie po drodze talentu i kierunek Wisła-Malinka czy Wielka Krokiew i do zobaczenia na kolejnych zimowych Igrzyskach Olimpijskich, powodzenia. 

 

Joanna Kot 

Jedna myśl nt. „Polska mentalność – dasz palec, to wezmą całą rękę…

  1. dokładnie 4/5 pozycja to obiektywnie rzecz ujmując miejsce Orłów Kruczka LOL, a tak w ogóle Kasai to mógł zdobyć to złoto… fajnie by było.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>